i juz sierpien prawie minal

Zanurzać zanurzać się
w ogrody rudej jesieni
i liście zrywać kolejno
jakby godziny istnienia

Chodzić od drzewa do drzewa
od bólu i znowu do bólu
cichutko krokiem cierpienia
by wiatru nie zbudzić ze snu

I liście zrywać bez żalu
z uśmiechem ciepłym i smutnym
a mały listek ostatni
zostawić komuś i umrzeć

Opublikowane w: on 30 sierpień, 2006 at 8:12 am Komentarze (1)

niedziela

Sunday morning rain is falling
Steal some covers share some skin
Clouds are shrouding us in moments unforgettable
You twist to fit the mold that I am in
But things just get so crazy living life gets hard to do

Sunday morning rain is falling and I’m calling out to you
Singing someday it’ll bring me back to you
Find a way to bring myself home to you

zapadana niedziela, jak caly ten sierpien. i tak se siedze przy kawie ciasto sie “robi” ze sliwkamy i cynamonawa posypka. i tak se easy ide…

Opublikowane w: on 27 sierpień, 2006 at 9:08 am Dodaj komentarz

freitag

freitag – prawie jak freier tag.
sie skojazylo z ta reklama. szczegolnie ze jutro tez musze pracowac… a tak bym se pojachala gdzies, bo mnie ZAWSZE nosi.

wczoraj obejzalam sobie po raz kolejny ten film bo w tivi lecial. i jakos tak mi dziwnie. czy bylabym zdolna do takiego bestjalstwa? sama nie wiem. jasne ze jest to tu troche przejaskrawione, ale jednak….

Opublikowane w: on 25 sierpień, 2006 at 7:49 am Dodaj komentarz

chai tee

uwielbiam chai tee ze starbucksa, ale jest taka cholernie droga… znalazlam niezly przepis w sieci ale nie wiem czy uda mi sie dostac skladniki. przede wszystkim ten proszek herbaciany… no zobacze:)

Opublikowane w: on 22 sierpień, 2006 at 9:55 am Dodaj komentarz

do you?

We never talked about it
But I hear the blame was mine
Id call you up to say Im sorry
But I wouldnt want to waste your time

cos I love you, but I cant take any more
Theres a look I cant describe in your eyes
Yes we could try, like we tried before
When you kept on telling me those lies

Do you remember…?

There seemed no way to make up
cos it seemed your mind was set
And the way you looked it told me
Its a look I know Ill never forget

You couldve come over to my side
You couldve let me know
You couldve tried to see the distance between us
But it seemed too far for you to go.

Do you remember…?

Through all of my life
In spite of all the pain
You know people are funny sometimes
cos they just cant wait
To get hurt again

Do you remember…?

There are things we wont recall
Feelings well never find
Its taken so long to see it
Cos we never seemed to have the time

There was always something more important to do
More important to say
But I love you wasnt one of those things
And now its too late

Do you remember…?

a 01.10.2006 wyjezdzam stad. do polski. moze na zawsze…

Opublikowane w: on 21 sierpień, 2006 at 9:41 am Komentarze (5)

niedziela

huh, cos nie mam weny

mialam “byzuch” wiec cala moja energia skupila sie na rodzicielce. ktora z kolei cala swoja energie skupila na nabyciu butow:) tak wiec moja mania butowa nie martwi mnie juz wcale…

a w heidelbergu maja dobre bajgle…

heildeberg3.JPG

Opublikowane w: on 20 sierpień, 2006 at 4:20 pm Dodaj komentarz

the day

dzis jest piata rocznica mojego slubu.

tak sobie napisze, zeby zapamietac.

Opublikowane w: on 9 sierpień, 2006 at 8:23 am Komentarze (2)

sobota

w sobote bylismy z menszem na tzw. zakupach. to znaczy ja bylam jako osoba towarzyszaca bo monsz chcial “tak sie przejsc”, po czym nabyl se 2 pary butow i sweterek. a ja lazilam bez celu po sklepie. wtem*! ujzalam niezwyklej pieknosci buty (no co, butow nigdy za wiele, ze se tak coco chanel sparafrazuje). “tylko se je przymieze tak-o” pomyslalam. oczywiscie, lezaly jak ulal. monsz podchodzi, mowi ze fajne, kup se. patrze na cene – 70euro. nie mam 70euro:( wychodzimy… monsz sie pyta czemu nie chce butow. co mam mu powiedziec, ze nie mam 70euro? mowie “o, patrz znalazlam 1 cent na chodniku. jakbym tak znalazla 50euro, to zaraz ide po buty, 20euro se bym juz dolozyla”. monsz mnie wyprzedza. cos “gubi”. ja podnosze, myslac ze zasmieca chodniki. patrze a to baknot 50euro :)

*(by pierwsza-zona)

a buty wygladaja tak:

balerinki

Opublikowane w: on 8 sierpień, 2006 at 8:21 am Komentarze (4)

wieczor

I did my best, it wasn’t much
I couldn’t feel, so I tried to touch
I’ve told the truth, I didn’t come to fool you
And even though
It all went wrong
I’ll stand before the Lord of Song
With nothing on my tongue but Hallelujah

Hallelujah, Hallelujah
Hallelujah, Hallelujah
Hallelujah, Hallelujah
Hallelujah, Hallelujah
Hallelujah, Hallelujah
Hallelujah, Hallelujah
Hallelujah, Hallelujah
Hallelujah, Hallelujah
Hallelujah

because i love this bitter-swetness of this song….

Opublikowane w: on 2 sierpień, 2006 at 9:20 pm Dodaj komentarz

die bahn

wlasnie wrocilam z pracy. czesc tej drogi przemierzam pociagiem. dojezdzam do stacji docelowej. zawsze w glosnikach leci standardowy komunikat “zblizamy sie do stacji xyz, prosze wysiadac z lewej strony”. dzis tez. “zblizamy sie do stacji xyz, prosze wysiadac z lewej strony”. nagle slysze glos konduktora “ej ludzie, koles was oklamal. wysiadajcie z prawej strony”. wszyscy sie usmiechneli:)

Opublikowane w: on 1 sierpień, 2006 at 10:01 pm Dodaj komentarz