cieplo wspominam ostatnie dni w lutecji spedzone;) szef mnie do siebie powolal wiec wpakowalam tylek w samolot i posiedzialam w beznadziejnej szwajcarii;) szczegolnie frustrujacym jest fakt ze jedzenie w knajpie TAM jest tansze niz TU. o co w tym wszystkim chodzi?
meet the Fockers
wieczorem jade do domu. z nim. tato przylecial. mama upiekla ciasto drozdzowe z rabarbarem.
oj.
warszawa, pol roku pozniej*
ul. nowy swiat
“pamietasz, tu cie pocalowalam na pozegnanie”
“nie pocalowalas mnie”
“pocalowalam”
“to jak, stawiamy tablice pamiatkowa”?
*puzniej - pozniej - corrected by SSUPA:)