jak

jak chudo jest zbyt chudo?

i popatrzyla krytycznie w lustro…

Opublikowane w: on 31 lipiec, 2008 at 7:35 pm Komentarze (6)

weekend

w weekend sie spieklam nad baltykiem. wcale niechcacy, bo uciekalam przed tluszcza. niemniej. sloneczko i tak zrobilo swoje, hej:)

i mam muszelke. tak jak chcialam. i troche plazy se przywiozlam. w zakladkach spodni;)

Opublikowane w: on 28 lipiec, 2008 at 11:55 am Komentarze (4)

bylam w domu

i bylo fajnie:)

Opublikowane w: on 22 lipiec, 2008 at 9:57 am Dodaj komentarz

i tylko

i tylko w te poniedziaki po jego wyjezdzie na nadmorze tak cholernie megagiga mi smutno…

bo tylko echo sie odbija od scian i nawet kulerzanki co wyciagana na ryyynek nie pomagaja.

 

smutno mi i samo tak tu

Opublikowane w: on 21 lipiec, 2008 at 5:50 pm Dodaj komentarz

wczoraj, bo dzis juz duzo gorzej

 impreza firmowa byla fajowa;)

Opublikowane w: on 18 lipiec, 2008 at 11:46 am Komentarze (1)

czwartek

to ja sie tu shizowalam, ze najlepsze z calego urlopu byly buty kupione w gdyni, bo firmy irregular choice ukochanej i ze sie z faktu tego ciesz-cieszylam wrecz nie przywoicie, no… a tu mam telefon dzis z rana.

mezszyzna dzwoni.

przed osma:)

wiec stanelam na bacznosc a on mnie, po wstepnej gadce szmatce, znienacka o numer obuwia zapytuje. ja “a co?” (no co inteligentna jestem, nie?). “a bo jade do gdyni, to bym ci znowu jakie butki kupil. skoro mam dobry gust.”

i w tym momencie postanowilam pojsc pieszo do lourdes zeby mnie chlop nie uciekl, bo gdzie ja takiego drugiego znajde??

Opublikowane w: on 17 lipiec, 2008 at 4:12 pm Komentarze (2)

taki jest

kiedy tak sobie mysle o tych dniach kiedy ryczalam po nocach ze nic mi sie nie uklada i probowalam polepic moje malzenstwo to az nie moge uwierzyc w to co sie teraz dzieje…

wkrotce lece do szwajcarii i anglii na 6 tygodni na szkolenia… w pracy mam swietna atmosfere… wogole jakby jest.

ok

jakby:)

Opublikowane w: on 15 lipiec, 2008 at 5:53 pm Komentarze (9)

z rzeczy durnych

spotkalam sie w piatek z moim ex-menszem a on mi dzis pisze ze sie rozstal ze swoja nowa baba…

 

aaaa

 

ale juz nie popalam, nie?

Opublikowane w: on 14 lipiec, 2008 at 5:30 pm Komentarze (4)

urlop jako taki

cypr w tzw trakcie sie mocno zmieni po zaserwowaniu tzw towarzystwu jajeczka nieswierzego… tak wiec 3 dni zygalismy jak koty.

to znaczy tak – w niedziele odsypialismy pochlanie tequilowe a na wieczor cukinke w jajeczku opanierowalam. nie musze wspominac ze najwiecej cukini zjadlam ja, nie? ale co tam – nie straszne zyganko jak facet sie caluje w noge i recznik mokry przynosi na glowe. bo facet byl chory dzien pozniej – czyz nie praktyczne to?

no i imie dla kota wymyslilismy i wogole:) fajnie bylo

a potem – open’er i coco rosie:) i sopot z knajpa francuska i z hipopotamem gdzie najlepsze krewetki jedlismy ech

Opublikowane w: on 11 lipiec, 2008 at 7:40 pm Komentarze (4)